NASZA HISTORIA

Historia PowerBUG rozpoczęła się od przygody.

W 2013 roku mój bardzo dobry przyjaciel, Dominik, postanowił wybrać się rowerem do Aten. Kto nie chce choć raz przejechać przez kontynent na rowerze? Ale przecież każdy ma swoje zobowiązania. Dominik mógł jechać pod jednym warunkiem: codziennie będzie dzwonił do domu. Tylko jak to zrobić gdy człowiek planuje większość noclegów spędzić na dziko? Bez dostępu do elektryczności telefon długo nie pociągnie.

Potrzeba matką wynalazku! Obiecałem Dominikowi rozwiązać jego problem – zaprojektować urządzenie, które naładuje mu telefon wszędzie tam, gdzie pojedzie, choćby i na zupełnym odludziu. Zwerbowałem do pomocy Rafała, z którym pracowałem już wcześniej nad różnymi projektami w kołach naukowych Politechniki Warszawskiej. Razem pracowaliśmy nad rozwiązaniem dla Dominika prawie pół roku.

 

 

Powstawały kolejne prototypy. Wiedzieliśmy jakie urządzenie chcemy stworzyć – ładowarkę do telefonu podłączaną do dynama rowerowego. Zależało nam, by była wydajna i solidna – musiała przetrwać wyprawę przez pół Europy – wypróbowywaliśmy więc co raz to nowe pomysły i modele. Dominik przygotowywał się do wyjazdu.

Ostatecznie udało się – zbudowaliśmy lekką, prostą w konstrukcji ładowarkę, odporną na deszcz, wiatr i wstrząsy wywołane terenową jazdą na rowerze. Nasza ładowarka była gotowa do drogi. Niecały miesiąc później rozpoczął się wielki test – wyprawa Dominika.

W trakcie swojej podróży Dominik przejechał rowerem ponad 6000 kilometrów w czternastu różnych krajach. Był to sprawdzian nie tylko dla naszej ładowarki, ale też dla Dominika – nawet po wielomiesięcznym treningu, samotna wyprawa rowerowa to nie przelewki. Ponad sto kilometrów dziennie, z Siedlec do Aten… a później z powrotem do domu.

O wyprawie Dominika możecie poczytać więcej w jego relacji z podróży: LINK

Zaprojektowana przez nas ładowarka sprawdziła się – z dumą możemy powiedzieć, że nasz prototyp nie zawiódł Dominika ani razu. Postanowiliśmy więc pójść o krok dalej – założyliśmy firmę. Od prototypu do produkcji nie było daleko. Dziś każdy rowerzysta może mieć naszą ładowarkę rowerową na USB. Kto wie, jakie jeszcze przygody umożliwi?